<title_newspaper=Przyjacika> 
<title_article=> 
<author_1=> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year=1953> 
<month=05> 
<date=1953-05-31> 
<period=w> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
List Anny z Ostrowia, ktry drukowalimy kilka tygodni temu, wzbudzi wielkie zainteresowanie naszych Czytelnikw.
Otrzymalimy w tej sprawie setki listw, z ktrych niestety tylko cz moglimy wydrukowa.
Pisali do nas mczyni i kobiety, dziewczta i chopcy, rodzice i dzieci, wykazujc pene zrozumienie dla tak wanej sprawy, jak jest wspycie ludzi w najmniejszej komrce spoecznej  w rodzinie.
Wzajemny stosunek rodzicw i dzieci  pisze Wanda Markowska spod Warszawy  powinien polega na mioci, zrozumieniu i wyrozumiaoci. My, rodzice, zapominamy nieraz, e nasze dzieci yj i wychowuj si w innych, bez porwnania lepszych warunkach ni ci, ktrzy dorastali 2030 lat temu. Ale nasza modzie nie moe rwnie zapomina o tym, e to, i doroli ludzie chc jej przekaza swoje dowiadczenie yciowe, suy rad, jest wyrazem troski o ni, jest podyktowane jej dobrem. I jeszcze jedno. Do gbi wstrzsny mn sowa z listu 60-letniej Marianny W. z Pomorza, ktra pisze, e syn darmo j ywi. Czy w stosunku do starych rodzicw dorose dzieci nie maj adnych obowizkw? Czy za trosk, mio, wychowanie, wyksztacenie i wszystko to, co rodzice daj z siebie dzieciom dopki nie stan one na wasne nogi, nie naley si staruszkom serdeczno, opieka? Na pewno tak.
Niewtpliwie rodzice musz zda sobie spraw, z tego, e ich dzieci yj teraz w bez porwnania lepszych i szczliwszych warunkach, e powszechne prawo do nauki, ktre zapewnia nasza Konstytucja Ludowa jest nasz wielk zdobycz, osigniciem, ktre kady stary i mody powinien zrozumie. Bo im czowiek wicej si uczy, im wicej wie, tym jest szczliwszy, tym lepiej i atwiej
jest mu y.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 
